Na krawędziach nocy

by KRES

supported by
Nader Eid
Nader Eid thumbnail
Nader Eid When I first heard this, I was like "WHOAA this is just brutal!" and I still feel the same way. The atmosphere, the vocals, everything about it is great! Favorite track: Na krawędziach nocy.
Grigou
Grigou thumbnail
Grigou Great artist, great album. Polish language really suits this kind of music. It's beautiful, thank you very much Kres :) Favorite track: Przyrzeczenie by ubiec zmierzch.
Spinebrain
Spinebrain thumbnail
Spinebrain Poland and black metal go together like sausage and beer or cheese and fine red wine. One of the biggest surprises this year so far. Favorite track: Przedświt.
Neoheresy
Neoheresy thumbnail
Neoheresy Terrific songs, great atmosphere, utter epicness for fans of the genre. Favorite track: Na krawędziach nocy.
/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      €3 EUR  or more

     

  • Na krawędziach nocy compact disc !
    Compact Disc (CD) + Digital Album

    Jewel case with 8-page booklet including artwork made by Misty Visions Art.

    Includes unlimited streaming of Na krawędziach nocy via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

    Sold Out

1.
05:45
2.
3.
4.
5.
6.
06:28
7.
02:12

credits

released March 21, 2015

Jewel case with 8-page booklet including artworks made by Misty Visions Art.

The recordings were made during 2014

U. - Guitars
W. - Vocals
X. - Drums
K. - Bass

tags

license

all rights reserved

about

KRES Olsztyn, Poland

contact / help

Contact KRES

Streaming and
Download help

Redeem code

Track Name: Przedświt
Śród złocistych promieni słońca
Tańczących w kręgu martwych liści
Płynie dziś pieśń przeszłości
I czuć zapach zaschniętej żywicy
Śród ognistych szat brzeziny
Które ścielą się na smutnych niebach
Zbyt daleko, by móc usłyszeć
Woła głos z tych dawnych lat...

Zliczasz wszystkie minione dni
Ryjesz je w korze drzewa świata
By móc wypełnić je nektarem pokuty
Gdy czas rozkwitu coraz bliższy!

Wciąż pragniesz powrócić na szlak
Nie tobie pisane było błądzić
Wśród tych nocy zwiastujących brzask
Słuchasz pieśni, których nie zna świat

Zapomnij się i poczekaj
Na wiatr, który niesie Ci wolność i sen
I choć wyschły już kręte rzeki
Ich koryta wciąż znaczą szlak
Szlakiem ich dusza tęsknie podąży
W miejsce, gdzie rzednie mgła...
Rozpędzona przez wiatr przemiany!
Rozpędzona przez światło dnia!

Lecz nim zgasną ostatnie popioły
I przykryje je kojący śnieg
Niechaj serce czeka cierpliwie
Wiosny, która niegdyś nadejdzie
Track Name: Przyrzeczenie by ubiec zmierzch
Dawniej biło tu źródło
Za dawnych dni, za czasów wiosny
Zostało po nim zimne pustkowie ...
I po cóż nam dłużej żyć?

Złóżmy śluby w cieniu tych drzew
W samym sercu tego lasu
Przyrzeczenie na wieczność
By ubiec śmierć!

Już prawie zapomnieliśmy
I zboczyliśmy ze szlaków
Znaczonych żółto-czerownymi liśćmi
Już prawie zapomnieliśmy!

Złóżmy śluby w cieniu tych drzew
W samym sercu tego lasu
Przyrzeczenie na wieczność
By ubiec śmierć !

Teraz tylko woń palonego drewna
Przypomina nam o tym, co było
Gdy mroźna mgła otula nasze serca
Wiemy, że Jesień jest blisko.

I nic, już nic nie przeszkodzi nam trwać tu wiecznie
Nikt, żaden głos
Nie zakłóci nam wiecznej pieśni
Nigdy, już nigdy
Nie ustanie ta wieczna opowieść
Nigdy, przenigdy
Nie zagaśnie nam blask wiecznego dnia

Któż mógł wiedzieć, że źródło wyschnie?
Nawet jeśli Wiosna przeminie
Źródło trwało poprzez zimy
Nie zamarzając lecz dając życie
Dzisiaj nawet rzeki już wyschły
A ogniska dawno wygasły
Któż mógł wiedzieć, że źródło wyschnie?
Nawet jeśli świat przeminie

Złóżmy śluby w cieniu tych drzew
W samym sercu tego lasu
Przyrzeczenie na wieczność
By ubiec śmierć !

Złóżmy śluby w cieniu tych dni
Tuż u źródła rzeki czasu
Przyrzeczenie na nigdy
By ubiec zmierzch
Track Name: Na krawędziach nocy
Na krawędziach nocy, gdzie czerwien łamie czerń
Odcinając się od nieba,lecz trwając wciąż pod nim
Zadając mu śmiertelny cios spośród rannych mgieł
Pnie się ku górze drzewo wszystkich dni

Na krawędziach nocy, gdzie czerwień łamie czerń
Drzewo rozsyła swe korzenie szukając pamięci
A jego gałęzie zażarcie walczą z niebem
Chcąc wydrzeć mu całą wiedzę o tym, co nadejdzie

Lecz niebo nieugięte, trwa cicho bez słowa
Żaden grom, żaden wiatr, nic nie zakłóci ciszy
Kto stracił pamięć, ten nie przewidzi już swego losu
Choćby sprzeciwił się niebu, czasu i całemu wszechświatu

I niemy spór trwa przez wieczność
aż wieczność staje się dniem
A kiedy świta upór słabnie
gdy światło zdaje się palić oblicze

Na krawędziach dnia, gdzie błękit łamie czerwień
Zamarł czas gdy uschło wreszcie drzewo wszystich dni
Jego pamięć zatonęła gdzieś w spękanej ziemi
Jego przyszłość niebo zazdrośnie zatrzymało dla siebie
Dla siebie...